Google translator:

 


24.03.1996 r. - 5.09.2010 r.

Diana to uosobienie psiej miłości i wierności.
Mój pierwszy collie, który zaraził mnie miłością do tej rasy.

Diana była wyjątkowa. Pewnej pięknej majowej niedzieli pojechałam po małego teriera, a przyjechałam do domu z collie! Z pięknym i później okazało się bardzo mądrym i wiernym collie -  Dianą! Zawsze wspominam ten dzień z rozrzewnieniem - mój własny pies, mój collie, moja Diana...
Diana to "psia osoba", rozumieliśmy się bez słów, wystarczy, że na siebie popatrzyłyśmy i wszystko jest jasne. Świat był piękny, bo byłyśmy razem. Była balsamem na duszę i znakomitym psim terapeutą. Diana była "oczkiem w głowie", wielkim pocieszeniem mojej babci, niestety już nieżyjącej, z którą razem mieszkałyśmy i która nie mogła poruszać się samodzielnie. Babcia nie mówiła inaczej na Dianę jak: moja Niunia, serduszko drogie, uszeczko kochane (łapiąc Dianę za ucho), mój długi pyszczku... Kiedy pojechałyśmy razem z Dianą  po Sagę, ta przyjęła ją do swego psiego serca i z anielską cierpliwością znosiła jej i później Lizy, Floksa humory i wybryki.
Mój ukochany czarnuch odszedł... Taka wielka pustka w sercu... Biegaj szczęśliwa moja Dianusiu z innymi pieskami za Tęczowym Mostem. Kiedyś na pewno się tam spotkamy. Ty będziesz czekała...

 

na zdjęciu - w wieku 13 lat


2007


14 lat temu... wcale nie tak dawno temu...



Ostatnia modyfikacja:  19 października 2011